Skip to main content
3 grudnia 2021 / Porady rodziców

Wartościowy prezent – dla dziecka i rodzica

Rafał Maślak Twórca internetowy, Tata Maksa

Kochany, święty Mikołaju!

Rafał, Kamila – co Maks i Misia chcieliby dostać od Mikołaja w tym roku? – to chyba najczęściej padające pytanie w ostatnich tygodniach. Wiadomo, święta zbliżają się wielkimi krokami i cała rodzina nie chcąc czekać do ostatniej chwili z poinformowaniem Mikołaja, co w ich imieniu powinien dostarczyć pod choinkę, pisze i dzwoni już od połowy listopada.

Misia, mimo, że mała księżniczka, wygórowanych potrzeb na razie nie ma – przytulanie, spanie i jedzenie, ot cały świat 4-miesięcznej dziewczynki. Pieluchy to według mnie najlepszy i najbardziej praktyczny prezent, jaki Mikołaj może dostarczyć tak małej istotce. I mimo próby przekonania najbliższych, że to w zupełności wystarczy, oni i tak kupią, to co będą uważali za najlepsze, więc nasze rozmowy zawsze kończą się dokładnie tak samo: – No dobrze, to my jeszcze pomyślimy – słyszymy zazwyczaj w słuchawce.

W przypadku 2,5-letniego chłopaka sytuacja jest już nieco inna. Taki mały gagatek nie tylko chce się otaczać swoimi ulubionymi rzeczami, ale w dodatku ma oczekiwania. A z naszej perspektywy – rodziców, Mikołaj powinien wrzucić w wigilijną noc do komina prezent, który będzie nie tylko atrakcyjny dla dzieci, ale równie atrakcyjny z perspektywy rodzica. Co ni mniej, ni więcej znaczy – rozwijał i został z dzieckiem na dłużej. I tak o to, każdego w naszej rodzinie namawiamy, żeby w liście do Mikołaja napisał: „Drogi Mikołaju, chcielibyśmy, aby nasz wnuczek / siostrzeniec / bratanek Maksymilian otrzymał resoraki, które kocha najmocniej”.

Jak już wspominałem w poprzednim wpisie, Maksymilian zakochał się w samochodzikach już dawno temu. I fascynacja ta nie ustaje. Wprost przeciwnie – rośnie razem z nim. Wielka w tym zasługa zamiłowania ojca, czyli mnie do motoryzacji, oraz uwielbienie motoryzacji przez ciocię, która obdarowuje Maksa Hot Wheels odkąd pamiętam. W ubiegłym roku do kolekcji resoraków dołączył Hot Wheels City Mega Garaż T-Rexa. Ogromna budowla z zakrętami, serpentynami, skoczniami i pożeraczem robotyranozaurem! Tak w wielkim skrócie można opisać coś, co Maksymilian zapewne nazwałby zabawkowym rajem, gdyby tylko wiedział, co oznacza słowo „raj”. I szczerze, po roku obserwacji, też śmiało mogę powiedzieć, że Mega Garaż to zabawkowa kraina wiecznego szczęścia z kilku powodów.

Kilkupoziomowa konstrukcja naprawdę robi wrażenie, a dla dziecka o wzroście dziewięćdziesięciu kilku centymetrów jest wręcz imponująca. Różnorodność – do dyspozycji jest m.in. winda, tor, który wije się jak wąż oraz mnóstwo parkingów na kilku poziomach, na których każde dziecko może zaparkować swoją imponującą kolekcję aut. Garaż może pomieścić ponad 100 resoraków w związku z czym z łatwością i radością można uczyć dziecko liczenia. Pięć, dziesięć, dwadzieścia pięć, sto – każdy kolejny samochód w garażu to nowa liczba, którą może poznać. Te same autka możemy ustawiać na różnych poziomach np. według koloru – czarne, żółte, we wzorki lub od najjaśniejszego do najciemniejszego – możliwości fajnej i rozwijającej zabawy jest bez liku. Tutaj granicą jest wyobraźnia przede wszystkim rodzica. Choć i dziecko może znaleźć swój wzorzec, według którego zabawa będzie toczyła się na zasadach małego osobnika, codziennie odkrywającego świat na nowo. Kształtowanie wyobraźni przestrzennej to następny atut takiego prezentu. Do garażu można dobudować kolejne ulice i dołączać inne budowle, których Hot Wheels ma w swojej ofercie bez liku, a tym samym tworzyć megakonstrukcje przypominające prawdziwe miasta. To też świetna okazja do rozwijania zdolności manualnych malucha. O ile kiedyś wpinanie nowych dróg sprawiało Maksowi sporo problemu, teraz radzi sobie z tym świetnie. Można więc śmiało stwierdzić, że rosnąc odkrywa inne funkcje zestawu i nowe możliwości zabawy, dzięki czemu jest to zabawka, która zostanie z nami na lata. Różnice w podejściu Maksa widzę już na przestrzeni roku, a sporo jeszcze przed nami – garaż bez zmian cieszy się dużym zainteresowaniem. Z czystym sumieniem mogę polecić go na prezent dla malucha.

Jako ojciec uważam, że możliwość rozwoju podczas zabawy jest niezwykle ważna. To istotne, aby wziąć tę kwestię pod uwagę przy wyborze upominku. Kolejny atut takiego zestawu to gwarancja czasu dla rodziny i frajda, którą możemy się dzielić, co – wierzę i wierzyć w to nie przestanę – Maks zawsze będzie pamiętał. Nawet gdy będzie starszy, będzie wiedział, że z rodzicami może spędzać tak samo super czas, jak z kolegami i koleżankami z przedszkola czy szkoły. 

I jak najwięcej takich wspaniałych chwil razem z moimi dziećmi życzę sobie święty Mikołaju w tym i każdym kolejnym roku;)

Rafał Maślak Twórca internetowy, Tata Maksa

Twórca internetowy, ale przede wszystkim tata zakochany po uszy w 2,5-letnim synu Maksymilianie. Niebawem na świecie pojawi się drugie dziecko Rafała i jego żony Kamili. Od dwóch lat autor vloga MaksymalnyTata na YouTube. Zapalony fan motoryzacji, piłki nożnej i podróży.