Skip to main content
8 listopada 2021 / Porady rodziców

Szkoła okiem rodzica a dziecka

Maja Kołodziejczyk Mama, Pedagog, Influencerka

„Nic nie jest podawane na tacy – każdy zawsze trafia na jakieś przeszkody po drodze. Kiedy się pojawią, zastanów się jak je pokonać, a nie myśl o tym, że to już koniec drogi” to słowa Michaela Jordana, kiedyś idola pół globu. Sportowiec wszechczasów, tytan pracy. Czy wiemy kim są idole naszych dzieci dzisiaj? Moim marzeniem jest to, by być przykładem dla swoich pociech, by któregoś dnia przyszły do mnie i powiedziały: Mamuś, chce być taka/taki jak Ty.

To my rodzice na co dzień pełnimy najważniejszą rolę w życiu naszych skarbów, jesteśmy ich przewodnikami na mapie zwanej życiem. Z czasem to one stają odbiciem nas samych, dlatego przekazywanie wartościowych postaw powinno iść w parze z codziennym wychowywaniem. Doświadczenie dziesięcioletniej pracy w szkole pomaga mi spojrzeć na to z kilku perspektyw. Mimo, że w szkole dziecko spędza mnóstwo czasu, to tak naprawdę największego wsparcia, miłości i ciepła potrzebuje od nas – rodziców.

Stefan Garczyński słusznie stwierdził, że „by wierzyć w siebie, muszę mieć kogoś, kto we mnie uwierzy” i dziś wiem, że to nieoceniona wartość. Wsparcie i motywacja od osób najbliższych, które kochamy to najpiękniejsze, co możemy podarować naszym dzieciom dzisiaj. Wspólny czas w ciągu dnia, przytulasy, opowieści o przygodach dnia, słowo wsparcia, wiara w nadchodzące wyzwania.

To szczególnie ważne w okresie powrotu dzieci do szkoły, po długim czasie nauczania zdalnego, kiedy to każdego dnia czekają na nie nowe wyzwania, często niełatwe. Pamiętajmy, że każdy z nas jest inny, różnimy się w swoich umiejętnościach, doświadczeniach, podejściu do poszczególnych sytuacji, podobnie jest z naszymi dziećmi. My napotykając się na trudy dnia codziennego, zapominamy, że z tym samym borykają się nasze pociechy, które potrzebują naszego wsparcia, by ze spokojem położyć się spać i z nową energią wstać wchodząc w nowy dzień.

Zadajmy sobie pytanie, czy nasze dzieci chętnie opowiadają o tym, co spotyka je w szkole. Z moich obserwacji i rozmów z rodzicami wynika, że bywa różnie. Jedne dzieci są bardzo wylewne, komunikują rodzicom wszystko, co je spotka. Drugie opowiadają sporo, ale są to głównie mniej istotne sprawy, a jeszcze inne to typowi introwertycy, którzy zamykają się w sobie i nieszczególnie chcą opowiadać o tym, co gra w ich duszy.

Ze swojego doświadczenia pedagogicznego, jak i z poziomu rodzica wiem, że najlepsze relacje buduje się spędzając razem czas i wówczas wiele tematów (często tych trudnych) podejmowanych jest mimowolnie w trakcie wspólnej zabawy. To sprawdza się z moimi dziećmi. Bywa, że nieszczególnie chcą mi odpowiadać na pytania typu: „Czy spotkało Cię dzisiaj coś nieprzyjemnego?”, „Czy to był dobry dzień dla Ciebie?”, natomiast w trakcie zabawy przewijają się tematy, które wielokrotnie mnie zaskakują. Podobnie jest w trakcie wyciszenia, kiedy wspólnie kładziemy się spać i mamy czas dla siebie czytając książki.

Nasze dzieci uczą się w różny sposób: jedni wiele pamiętają ze słuchu – słuchowcy, drudzy mają pamięć wzrokową, a jeszcze inni najlepiej uczą się w ruchu – kinestetycy. Ja chyba byłam typowym wzrokowcem (pamiętałam, co i jakim kolorem miałam zapisane w zeszycie) i kinestetykiem – uczyłam się dreptając po pokoju – serio! Każde dziecko uczy się w inny sposób używając przy tym różnych zmysłów.

Fajnym rozwiązaniem jest wplatanie nauki w zabawę. Wykorzystywałam to często ucząc szkole, przydaje się to bardzo w domu. Nie nastawiajmy się jednak, że każda zabawa powinna sprowadzać się do powtórki materiału szkolnego, bardziej widziałabym naszą zabawę jako formę relaksacji, budowania / zacieśnienia więzi. I tutaj idealnym pretekstem jest zabawa z Hot Wheels, które uwielbia nie tylko mój syn Filip, ale i córka Pola. Często zdarza się tak, że razem siadamy do wspólnych zabaw. To świetny moment na pogaduszki, wspominki, przytulasy, czy słowa wsparcia. Zabawa rodzica z dzieckiem w podejmowanie wyzwań uczy go motywacji, walki o swoje i osiągania swoich celów. Wspólny czas przynosi wiele pozytywnych wzmocnień, co później ma wpływ na decyzje i działania naszej pociechy.

Zabawa z gorylem do dla mojej ekipy okazała się strzałem w 10. Śmiech, zawody – kto trafi do paszczy goryla, a Filip przejął rolę nauczyciela i instruował nas jak bawić się jego zestawem. Czuł się niezwykle ważny, ponieważ to on występował w roli eksperta, co jest również budujące i wzmacniające dla niego.

Pozwólmy się przenieść do ich świata. Dzieci tez potrafią nas wiele nauczyć, czasem więcej niż nam się wydaje.

Maja Kołodziejczyk Mama, Pedagog, Influencerka

W sieci znana jako @pukkalifestyle. Mama dziewięcioletniej Poli i sześcioletniego Filipa. Przez 10 lat nauczycielka angielskiego w szkole i przedszkolu, dzisiaj w ramach relacji na Stories uczy na swoim profilu na instagramie. Wraz z mężem prowadzi firmę i spełnia marzenia o podróżach, którymi chętnie się dzieli 🙂