Skip to main content
20 sierpnia 2021 / Porady psychologa

Podróżowanie z dzieckiem

Aleksandra Belta-Iwacz Psycholog dziecięcy, Mamologia

Rodzinne podróże to okazja do bycia razem, oderwania się od obowiązków i skupienia się na tym, co „tu i teraz”. Dla dzieci to wyjątkowy czas, w którym ich ciekawość jest stale rozbudzana, a horyzonty poszerzane – mogą poznawać i próbować zupełnie nowych smaków, rzeczy i miejsc. Jednak wakacje z dziećmi to nie tylko sielanka, ale również próba cierpliwości dla rodzica.

Opieka nad dzieckiem to zajęcie, które jest tak samo satysfakcjonujące, jak wymagające. Nawet podczas wakacyjnego wyjazdu nie da się od niego wziąć urlopu. Nic więc dziwnego, że czasem brakuje nam sił.

Co możemy z tym zrobić?

Jak cierpliwie i wyrozumiale odpowiadać na „Mamoo, daleko jeszcze?” oraz „nudzi mi się” za każdym zakrętem na trasie? Najpierw musimy zadbać o swój spokój i komfort… i chociaż w kontekście rodzinnych wyjazdów może brzmieć jak misja niemal niewykonalna, to naprawdę jest możliwe. Przede wszystkim zastanówmy się, co jest dla nas najważniejsze, czego naprawdę chcemy wymagać od naszego dziecka, a co możemy odpuścić. Wybierzmy priorytety. Wyobraźmy sobie, że dzieci mają limitowaną ilość kuponów na współpracę z nami, a każda nasza prośba to odcięcie kuponu. Naszym zadaniem jest dobrze wybrać, na co chcemy je przeznaczyć. Wakacje to czas odpoczynku i dzieciom również przyda się nieco więcej luzu niż zwykle.

Przygotowując się do podróży, zadbajmy też o to, by opowiedzieć dziecku, co czeka je w najbliższych dniach, jakie mamy plany i czego może się spodziewać. Jeśli czegoś nie wiemy, o wiele lepiej jest powiedzieć zwykłe „nie wiem” niż składać maluchowi obietnice bez pokrycia.

Policz do trzech

Im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym szybciej kończy się nasza cierpliwość, dlatego zadbanie o to, by naładować swoje akumulatory jest szczególnie istotne. Czasem wystarczy poprosić innego dorosłego o zmianę w opiece nad dzieckiem, podarować sobie chwilę ciszy i zająć tym, co daje nam wytchnienie i sprawia przyjemność. Nawet kilka minut potrafi poprawić nastrój. Jeśli nie mamy takiej możliwości, próbujmy świadomie łapać chwilę dla siebie. Czasem to jest wypicie szklanki wody, trzy głębokie oddechy czy przeczytanie jednej strony książki. Kluczowe jest tu zrozumienie, że to dbanie o siebie, choć może wyglądać zupełnie inaczej niż kiedy dziecka nie ma obok, nie jest wcale gorsze. Nie bójmy się też mówić dzieciom wprost, że potrzebujemy 3 minut dla siebie na zebranie myśli.

Pełne brzuchy i puste pęcherze

Często pakowanie, planowanie wycieczek i atrakcji pochłania naszą całą energię. Warto jednak pomyśleć o bardziej pragmatycznych i przyziemnych kwestiach, takich jak pełne brzuchy, puste pęcherze i wygodne ubrania. Dzieci – szczególnie te młodsze – zaaferowane nową przygodą mogą nie zwracać uwagi na swoje potrzeby fizjologiczne. A to właśnie tak proste do opanowania rzeczy mogą być powodem zachowań, które wydają się wystawiać rodzicielską cierpliwość na próbę. Dorosłym również zdarza się zaniedbywać tak podstawowe potrzeby – mówimy, że nie mamy czasu się napić czy zjeść, a to właśnie często bywa źródłem bólu głowy czy odczuwanej złości.

Zauważ, usłysz, zrozum

Pamiętajmy też o dziecięcej potrzebie ruchu i swobodnej eksploracji otoczenia. Planując podróż, warto uwzględnić przerwy na takie aktywności. Choć często nam dorosłym wydaje się, że dzieci powinny być zachwycone wspólnym podróżowaniem, to może też być to dla nich czas pełen stresu i napięć, który będą odreagowywać trudnymi w naszych dorosłych oczach zachowaniami, takimi jak krzyk, płacz czy skakanie. Tłum ludzi, hałas, mnogość atrakcji, nowe otoczenie, smaki i zapachy… taka liczba bodźców może być wielkim wyzwaniem dla małego człowieka. Dlatego warto przede wszystkim to zauważyć i zainteresować, powiedzieć dziecku na przykład „dużo się tu dzieje, co?”, okazać zrozumienie. To może być początek dobrej rozmowy, która każdemu pozwoli obniżyć napięcie. W takich chwilach niektóre dzieci potrzebują być po prostu usłyszane czy przytulone, a inne choć na chwilę zmienić otoczenie na spokojniejsze.

Cierpliwość na zapas

Nieodłącznym elementem podróży jest też czekanie… na dotarcie do miejsca docelowego, w kolejce po bilety, w restauracji na obiad… a czekanie to coś, czego dzieci zazwyczaj nie lubią, dlatego zamiast frustrować się ich zachowaniem, warto się do tego odpowiednio wcześniej przygotować.

Dobrze już przed wakacjami wdrożyć małe lekcje cierpliwości. Może to się odbywać za pomocą gier planszowych, w których trzeba czekać na swoją kolej czy powiedzeniu „słyszę Cię i podejdę za minutę”, kiedy dziecko chce koniecznie teraz pokazać nam swój rysunek. Pamiętajmy też o przygotowaniu dzieci rozmową o tym, co nas czeka i jakie mamy plany, a także naszykowaniu odpowiedniego ekwipunku, dzięki któremu będziemy mogli zapewnić dzieciom atrakcyjne zajęcia nawet w tak nudnych sytuacjach. W podróżniczej torbie warto mieć drobne zabawki, na przykład kolorowe autka Hot Wheels.

Zaplanuj atrakcje

Poniżej znajdziecie kilka pomysłów na ich wykorzystanie:

– narysuj patykiem na piasku lub mazakiem na kartce drogę, którą dziecko musi pokonać autkiem;

– schowaj autka w jednej z dłoni i poproś dziecko, by zgadło, w której ręce je masz;

– ułóż kilka autek w rzędzie, poproś dziecko, żeby zamknęło na moment oczy; zadaniem rodzica jest w tym czasie zabrać jedno z autek, a dziecka po otwarciu oczu – odgadnięcie, co zniknęło’

– włóż autka do worka, poproś dziecko, by wylosowało jedno i wymieniło jedną rzecz, którą widzi w swoim otoczeniu, a która jest w takim samym kolorze.

Więcej pomysłów z pewnością podsuną dzieci. Jeśli jednak mimo wszystko usłyszymy „nudzi mi się”, pamiętajmy, że za tym zdaniem może kryć się wiele różnych komunikatów. Czasem to rzeczywiście poszukiwanie zajęcia, a czasem próba kontaktu z rodzicem. Nie musimy więc wcale od razu proponować kolejnych atrakcji, a możemy ze spokojem dać dziecku znać, że je widzimy „nuda bywa czasem trudna, co?”, „opowiesz mi na co miałbyś ochotę?”. Z nudą dzieci też potrzebują nauczyć się sobie radzić, tak jak i my z naszymi ograniczonymi pokładami cierpliwości.

Aleksandra Belta-Iwacz Psycholog dziecięcy, Mamologia

Psycholożka, terapeutka pedagogiczna, praktyk metody Kids Skills, a także mama trzylatka. Na co dzień wspiera dzieci i ich rodziców, wierząc w ich kompetencję. Prowadzi konsultacje, zajęcia WWR, a także działania psychoedukacje, przekładając psychologiczne teorie na codzienne życie rodziców.