Skip to main content
22 października 2021 / Porady rodziców

Ćwiczenie cierpliwości, rozwijanie pasji

Patrycja Sołtysik Blogerka, Mama Stasia

Cierpliwość to cecha charakteru, nad którą u Stasia w wielu sytuacjach musimy pracować. Myślę, że większość dzieci ma podobny problem. Czasem ciężko zrozumieć, że nie można mieć wszystkiego od razu, że trzeba poczekać aż zupa wystygnie, lub odliczać kolejne dni zanim nastąpi ważne wydarzenie takie jak urodziny czy przyjście świętego Mikołaja.

Ja jestem zwolenniczką, aby przez zabawę uczyć i pokazywać pewne życiowe mechanizmy. Jak najbardziej pochwalam akcje zakupowe niektórych sklepów, gdy za dokonane zakupy zbieramy naklejki lub punkty, aby odebrać wymarzoną maskotkę lub inny gadżet. Pamiętam, jak Staś był malutki i właśnie takie zbieranie pokazywało mu „namacalnie”, że nie wszystko można w życiu dostać od razu.

Tworzenie własnych kolekcji to nie tylko ćwiczenie cierpliwości, ale też świetny sposób na rozwijanie pasji i zainteresowań. Teraz, gdy Staś już podrósł, kontynuujemy ten zwyczaj, ale to on zdecydował, co chce kolekcjonować – padło na samochodziki Hot Wheels. Mój sześcioletni już synek od dłuższego czasu interesuje się samochodami – nie tylko tymi zabawkowymi, ale także prawdziwymi, które widuje na ulicach i tymi, którymi podróżuje z mamą i tatą. Nic więc dziwnego, że w naszym domu co chwila pojawia się nowy Hot Wheels. W swojej kolekcji Staszek ma ich już tak wiele – od tych najbardziej szalonych modeli (np. auto wyglądające jak burger), po prawdziwe auta (wśród nich oczywiście Volvo – auto podobne do tego, którym jeździ tata), a także te inspirowane ulubionymi bajkami i bohaterami, jak Toy Story czy Batman. Dla mnie zaletą jest również dostępność małych motoryzacyjnych gadżetów – można je kupić nie tylko w sklepie z zabawkami, ale np. w drogerii, markecie czy kiosku.

Coś tak niewielkiego, jak samochodzik Hot Wheels stało się szybko pasją mojego synka. Nawet nie pamiętam skąd pierwszy model znalazł się jego rękach. Teraz często zdarza się, że sama odbierając Stasia z przedszkola przynoszę mu w ramach małej przyjemnej niespodzianki kolejny do jego kolekcji.  Moja mama robiła tak z kolorowymi karteczkami, które zbierałam w dzieciństwie. Porównując moje i Staszka kolekcjonowanie, pamiętam jak trudne było zdecydowanie się na jeden wzór karteczek spośród wielu dostępnych w sklepie – z autkami jest podobnie, więac jeśli zgadzam się podczas wspólnej wizyty w sklepie na zakup jednej sztuki, to Staszek ma niezły trening „sztuki wyboru”, która jest przecież w życiu niezwykle ważna. Niejednokrotnie mój syn próbuje w takich momentach trenować inną sztukę – negocjacji… w sumie również istotną życiowo.

Dzięki jego własnej kolekcji widzę, jak Staszek się rozwija w kierunku, który najbardziej go interesuje. Samochody stały się ważną częścią jego dnia i stąd też ostatnio Staszek poluje nie tylko na samochodziki, ale i magazyn Hot Wheels. To pismo dla małych fanów motoryzacji, w którym mój syn podczas wspólnego czytania dowiaduje się o nowych rekordach w sportach wyczynowych, poznaje różne modele aut, uczy się o ich konstrukcji, a także rozwiązuje łamigłówki i zagadki.  Dodatkowy plus to oczywiście to, że do magazynu dołączony jest gadżet – samochodzik niespodzianka. W najnowszym numerze magazynu Hot Wheels (numer 6/2021) jednak to plakat wywołał u Stasia istną eufonię! Plakat kolekcjonerski, który obejmuje wszystkie modele na 2021 rok pomógł Staszkowi zorganizować i jeszcze lepiej dbać o swoją kolekcję. Teraz łatwo porównujemy dostępne modele z tymi już posiadanymi oraz zaznaczamy wspólnie te, które Staś chciałby zdobyć. Gdy wybory zostaną dokonane pozostaje jedynie (lub aż) cierpliwie dalsze powiększanie kolekcji.

Innym produktem, który ułatwia nam opanowanie kolekcji Staszka to transporter Hot Wheels, który z jednej strony może posłużyć do przechowywania autek (pomieści ich aż 20), a z drugiej jest fajną zabawką. Po pociągnięciu za uchwyt i rozłożeniu transporter zmienia się w tor wyścigowy. Mnie najbardziej cieszy to, że jest porządek, bo po skończonej zabawie Staś samodzielnie ustawia swoje samochodziki z powrotem na 3 piętrach transportera i ma z tego naprawdę niezłą frajdę.

Patrycja Sołtysik Blogerka, Mama Stasia

Blogerka. Z wykształcenia magister kulturoznawstwa. Z powołania i zamiłowania mama Stanisława (6 lat). Od kilku lat na blogu patisoltysik.pl oraz instagramie @pati_soltysik pokazuje swoje macierzyństwo i dzieciństwo Stasia, które są najfajniejszymi życiowymi przygodami.